Emi to najpewniej jeden z tych wiejskich psów, które żyją w czyimś gospodarstwie "z przypadku". Są to są, czasem dostaną jakieś resztki z pańskiego stołu, może jakieś klepisko w stodole też im przypadnie w udziale. A jak znikają...to kto by się martwił. Tyle psów na świecie, na pewno suka sąsiada zaraz urodzi kolejne.
Emi wędrowała ulicami wsi, poszukując jedzenia i miejsca, w którym mogłaby wydać na świat i wychować młode, być może nie pierwsze w jej historii.
Na szczęście trafiła na ludzi, którzy nie wyobrażali sobie, aby zostawić ją w takim stanie na pastwę losu i silnych tegorocznych mrozów. Emi została zabezpieczona i otoczona opieką medyczną.
Niestety osoby, które się nią zajęły, nie mogły zatrzymać jej na stałe, dlatego trafiła do fundacji.
Emi to młoda, subtelna i wrażliwa sunia. Nie jest typem, który z radością wskakuje na kolana na widok człowieka. Potrzebuje czasu by zaufać. Ale jeśli już poczuje, że człowiek nie chce zrobić jej krzywdy, chętnie poddaje się delikatnym pieszczotom. Odnajdzie się w cichym i spokojnym domu, który zrozumie, że czas, cierpliwość i zrozumienie w przypadku takiego psa potrafi zdziałać cuda. Sunia ma pozytywny stosunek do innych psów, a obecność innego zrównoważonego psiego rezydenta może pomóc jej w aklimatyzacji.